. . .

Jaka będzie przyszłość gier NFT? Cz. 1

Rafał avatar
Rafał   2022-07-26 12:11

Gry opierające swoje działanie o blockchain i NFT są pomysłem z jednej strony kontrowersyjnym i niezbyt pożądanym przez graczy, a z drugiej, zrobione dobrze, mogą całkowicie zmienić branżę gier. Jakie jest aktualne podejście firm gamingowych do NFT? Co o tym myślą gracze? Jaka będzie przyszłość gier NFT? Na te i inne pytania spróbujemy odpowiedzieć w części pierwszej.

NFT w grach

Wielki rozgłos wokół NFT sprawił, że wiele firm próbuje na różne sposoby implementować rozwiązania blockchain. Gry wykorzystujące w swoim działaniu tokeny niezamienne były dotychczas prowadzone modą na play-to-earn zapoczątkowaną przez Axie Infinity, które to przekroczyło 4 mld USD w obrocie NFT powiązanymi z grą.

NFT

Inne produkcje nawet nie zbliżają się do tej liczby. Najbliżej znajduje się Sorare, projekt fantasy football, którego użytkownicy wygenerowali ponad 370 mln USD obrotu.

Mimo iż te cyfry mogą robić wrażenie wyglądają blado, gdy porównamy je do tych z rynku gier. Według najnowszych danych Newzoo w 2021 roku gry wygenerowały łączne przychody w wysokości 192 mld USD. Co ciekawe połowa z tej kwoty to rynek gier mobilnych, który rozwija się najszybciej.

W 2022 roku, według tego samego źródła, przychody mają przebić 200 mld USD. 

Rynek gier 2022źródło

Co oznaczają gry mobilne znajdujące się na szczycie powyższych statystyk? Jak wiemy, większość gier mobilnych jest darmowa. Dlaczego więc generują takie przychody? Z reklam? Dane Newzoo wykluczają reklamy, a biorą pod uwagę jedynie zakupy kopii fizycznych i cyfrowych, subskrypcje oraz transakcje bezpośrednio w grach, czyli popularne mikrotransakcje.

Wygląda więc na to, że największe zyski czerpią twórcy gier darmowych, czyli tych, które są najlepsze w mikrotransakcjach, dzięki którym potrafią stale zarabiać ogromne kwoty. 

Sprzeciw graczy dla mikrotransakcji dotyczy głównie pełnopłatnych produkcji, ale dane pokazują, że i tutaj “oczekiwania kontra rzeczywistość” nieco się rozbiegają i nijak mają się do danych.

Zgodnie z raportem The NPD Group dotyczącym dynamiki rynku gier w czwartym kwartale 2021 r., DLC, mikrotransakcje oraz subskrypcje stanowiły ponad 60% wydatków na niemobilną treść w USA. Według tego samego źródła 5 lat temu było to poniżej 50%.

Jasne jest, że dziś gry NFT znajdują się dopiero na początkowym etapie swojego istnienia, a giganci branży odpowiadający za wspomniane wcześniej miliardy nie kwapią się do zmiany swojego bardzo zyskownego działania, ale gdzie będziemy za 5 lat? Co o tym myślą największe marki?

NFT w grach według największych firm gamingowych i graczy

Po co te wszystkie dane rynku gier? Aby pokazać, że komentarze na Reddicie i Twitterze nijak mają się do rzeczywistości, która pokazuje, że gry czerpią ogromne zyski z dodatkowych zawartości, a trend dopłacania i przechodzenia na inne modele niż sprzedaż fizycznej kopii jest wzrostowy. 

Pamiętacie jaka afera wybuchła, gdy okazało się, że maksymalne wylevelowanie postaci w Diablo Immortal wymaga "inwestycji" na poziomie 100 tys. USD (podobno nawet znacznie więcej)? To zgadnijcie jak radzi sobie Diablo Immortal po miesiącu działania... Bojkot graczy? Nikt w to nie gra?

50 mln przychodu, z wykluczeniem prowizji Google i Apple, wersji PC, Chin, w których jest opóźnione i Holandii oraz Belgii, w których zostało zbanowane ze względu na loot boxy. 

To nie znaczy, że gry “standardowe” radzą sobie źle, po prostu są coraz bardziej dominowane przez alternatywne podejścia stające się powoli tymi standardowymi.

Aktualnie najbardziej wokalni gamerzy są przeciwko jakiemukolwiek zastosowaniu NFT w grach, a każda dotychczasowa próba staje w ogniu krytyki 2 sekundy po jej zapowiedzi. 

Świetnie przekonało się o tym studio Team17 odpowiedzialne za grę Worms. Gdy zapowiedzieli swój pomysł na projekt NFT, nie tylko gracze odwrócili się od producenta, ale i inni współproducenci. Główny powód? NFT są szkodliwe dla środowiska i nic nie wnoszą.

O tym czy i co wnoszą NFT do gier zajmiemy się w części drugiej, najpierw absurd środowiskowy.

Pochodzące z ust graczy i producentów gier stwierdzenia o środowisku są nie tylko błędne i poparte dziwnymi danymi, ale i stanowią szczyt hipokryzji. Zupełnie jakby ludzie nie wiedzieli skąd bierze się ślad węglowy kryptowalut, gier i innych branż myśląc, że zużycie energii przez 1000 węzłów projektu krypto różni się od prądu pobieranego przez 10000000 konsol, miliard telefonów komórkowych, zakładów, które produkują te wszystkie sprzęty itd…

NFT a środowisko

Całe to środowiskowe bredzenie (nazywajmy rzeczy po imieniu) związane z NFT w wypowiedziach firm takich jak Playtonic, Game Kitchen, Ghost Town Games, czy Aggro Crab (współpracownicy Team17) wygląda bardziej jak kampania marketingowa prowadzona po to, aby przypodobać się graczom, którzy są przeciwni temu pomysłowi i przy okazji wpisanie się w modę na “zieloną planetę”. Nic więcej.

Podobny sprzeciw co Team17 spotkał GSC Game World producenta S.T.A.L.K.E.R. 2, który wycofał się z pomysłu NFT po oburzeniu fanów.

Kolejne firmy, którym nie po drodze z tokenami niezamiennymi to Steam, który bardzo szybko podjął decyzje o zakazie publikacji gier NFT na ich platformie oraz Microsoft, a dokładniej mówiąc studio odpowiedzialne za Minecraft, które zakazało NFT w swoim pikselowym świecie.

CEO Sony również nie wydaje się wspierać tokenów niezamiennych „wyraźnie zaprzeczając” pytaniom o nie w wywiadzie.  Z kolei szef Xbox stwierdził, że jest raczej sceptycznie nastawiony do tego pomysłu. 

Nagatywne głosy coraz częściej przykrywane przez pozytywne

Podobnie jak nikt nie chciał mikrotransakcji, a teraz stanowią one jeden z głównych elementów niemal każdej produkcji, podobnie większość osób spoza kryptowalut nie che NFT w grach. 

Wygląda jednak na to, że coraz więcej firm w taki czy inny sposób angażuje się w tokeny niezamienne. Minecraft niby zbanował NFT, ale w tej samej zapowiedzi stwierdzili, że nadal będą obserwować ich rozwój. CEO EA poszedł krok dalej i powiedział, że NFT “będą ważną częścią przyszłości branży”. Zainteresowanie NFT i metawersum wyraziło także Nintendo, choć później sprostowano, że chodziło bardziej o metawersum.

Wypowiedzi to jedno i można je zbierać i wymieniać jeszcze tydzień, liczą się czyny. Kto podejmuje już jakieś kroki w tym kierunku? 

Oczywiście jeden z największych skoków wykonał Ubisoft ze swoją platformą Quartz. Nawet po sprzeciwie graczy nie wycofano się z tego kroku, a nawet jeszcze mocniej wyrażano przekonanie co do niego.

Od wypowiedzi do czynów przeszła firma Take-Two Interactive odpowiedzialna za GTA, która za 12.7 mld USD zakupiła producenta Zynga pracującego już nad grami NFT, dzięki czemu zyskano ekspozycję na “możliwości Web3”.

Kolejne na froncie otwartości jest Epic Games, które po banie gier NFT na Steam zaprosiło twórców takich produkcji na swoją platformę, a po banie Minecrafta, znów potwierdziło, że nie będą prowadzić takiej polityki. Firma zebrała także 2 mld USD na budowę metawersum, ale nie jest jasne czy NFT lub jakikolwiek blockchain będą jego częścią.

Square Enix stojący za znajdującą się w Księdze Rekordów Guinnessa produkcją Final Fantasy to prawdopodobnie jeden z liderów przejścia Web2>Web3. Nie tylko podjął niedawno współpracę z blockchainem Efinity, ale i inwestuje w ten sektor i pojawia się w The Sandbox. Co więcej, firma sprzedała swoje marki “Web2” takie jak Tomb Raider, czy Deus Ex za 300 mln USD, aby mieć środki na inwestycje w projekty Web3…

Krafton odpowiedzialny za PUBG zawarł partnerstwo z Solana, GameStop otworzył własny rynek NFT, na których od niedawna się skupia, a Konami wypuściło kolekcjonerskie tokeny gry Castlevania. Są także indywidualności takie jak współzałożyciel Twitcha, który już całkowicie poświęcił się NFT.

Oczywiście nie da się wziąć pod uwagę każdej wypowiedzi, a wielu producentów nie angażuje się na tyle, aby stwierdzić, że są „ZA”. Niektóre studia eksperymentują, inne wypuszczają proste kolekcje. W każdym razie pozytywny sentyment do NFT wśród firm gamingowych raczej rośnie, nie spada, a wielu producentów wydaje się rozumieć możliwości NFT stosowanych w grach, które gracze mylą z obrazkami niedźwiadków, pingwinów, małp itd.

Warto dodać, że nie skupiam się na metawersum, które jest tematem na całkiem inny artykuł, który zresztą powstał:

Metawersum

Tak większość “metawrsum” to będą gry MMO, więc wpasowują się w temat, ale skoro napisałem już o tym 2 części, to może warto żeby ktoś je przeczytał…

A programiści?

Wbrew pozorom, które kreują media, bardzo wiele osób przechodzi do “Web3” z wielu różnych powodów. Mimo tego, że "transfer talentów" jest znaczny, większość programistów ma zdanie podobne do graczy. Nie podoba im się pomysł NFT, co potwierdzają badania przeprowadzone na Game Developers Conference w marcu br., gdzie 70% programistów stwierdziło, że nie są zainteresowani NFT, co szczerze mówiąc i tak nie jest złym wynikiem…

Swoje zdanie poparte brawami wyraził także Mark Venturelli na Międzynarodowym Festiwalu Gier w Brazylii, który poprowadził panel, którego nazwę zmienił z „Przyszłość projektowania gier” na “Dlaczego NFT to koszmar”. 

Oczywiście programiści nie mają jednego zdania, a zespoły pracujące nad Illuvium, czy Big Time składają się z byłych doświadczonych pracowników Riot Games, Infinity Ward, EA, PlayStation, Google, Microsoft i wielu innych gigantów.

Problemem takich badań nie jest negatywne nastawienie większości programistów, a sugerowanie, że… mają oni coś do powiedzenia. Square Enix zatrudnia ponad 5600 osób. Czy ktoś myśli, że właściciele zapytali swoich pracowników co myślą o NFT, zanim sprzedali prawa do Tomb Rider? 

Programiści, którzy nie będą umieć lub „chcieć” integrować NFT w grach, będą zastępowani tymi, którzy nawet pomimo niepopierania tego pomysłu potrafią to robić, a Ci lepsi będą zatrudniani w szybko rozwijającym się nowym sektorze rynku, który dodatkowo całkiem nieźle płaci. Gry NFT, które mają własne tokeny są jednymi z najlepiej ufundowanych startupów na świecie, które cały czas zbierają miliony. 

Nie każda gra wymaga NFT, nie każde NFT musi być zintegrowane z grą i przemyślane na 10 lat do przodu. Czy chciałbym, aby w najnowszym Spider-Man, Wolverine, czy God of War na PS5 były NFT? Niekoniecznie, ponieważ nie są potrzebne w takich grach, ale jeśli w edycji kolekcjonerskiej pojawiłby się oprócz figurek i dodatkowej zawartości kod QR umożliwiający wybicie limitowanego NFT Kratosa na Polygon, Immutable, czy Efinity, to dlaczego nie? Jeśli NFT służyłby jako dodatkowy strój dla Spider-Mana, który w żaden sposób nie wpływa na rozgrywkę, a dodaje jedynie jego posiadaczom fajny wygląd i alternatywne animacje, to komu to przeszkadza? 

Czym to się różni od mikrotransakcji oprócz tego, że pozwala budować psuedoanonimową tożsamość on-chain, umożliwia dowolne przesyłanie znajomym, sprzedawanie na rynku, kolekcjonowanie, udział w wydarzeniach tylko dla posiadaczy, dowolne integracje w przyszłości z dowolnymi grami od danego studia lub każdego innego zainteresowanego producenta, zniżki na inne produkcje, otrzymywanie kuponów w formie airdropu i tak dalej…

Dlaczego gracze nie chcą NFT?

Jeśli ktoś śledzi fora internetowe i platformy społecznościowe wie, że gracze nie są zbyt pozytywnie nastawieni do NFT. Media branżowe prowadzone prawdopodobnie przez osoby, które nie mają pojęcia czym jest NFT i chcące przypodobać się większości podchodzą do tego równie negatywnie, często zakłamując rzeczywistość (nie zawsze umyślnie, po prostu nie wiedzą o co chodzi) lub wybierając tylko te informacje, które im pasują. Dlaczego tak jest?

Po pierwsze gracze nie mają pojęcia czym są NFT i jest to jeden z powodów, dla których nie chcą tego w grach. Znacznej większości nie chce się tego sprawdzać i weryfikować informacji. Uważają także, że skomplikuje to rozgrywkę. Trzeba posiadać portfele, kryptowaluty, klucze prywatne itd.

Wbrew pozorom NFT wcale nie muszą komplikować rozgrywki tym, którzy tego nie chcą, jednocześnie dając dodatkowe możliwości wszystkim innym. Wystarczy zobaczyć, jak działa fantasy football Sorare, aby zrozumieć, że NFT nie wykluczają prostoty obsługi.

Kolejnym powodem, dla którego NFT nie mają zbyt wielu fanów są media, które przedstawiają tokeny niezamienne jako niszczące środowisko obrazki służące wyłącznie spekulacji, oszustwom i praniu pieniędzy. 

O środowisku wspominałem już wcześniej i myślę, że to wystarczy… 

Spekulacja jest częścią wielu kolekcjonerskich NFT, ale nie musi być aspektem każdego projektu, a na pewno nie w takim stopniu jak ma to miejsce dzisiaj. Prawda jest taka, że rzadsze przedmioty będą droższe, ale czy nie tak działa ekonomia każdej gry? Tyle że dziś płacisz eurogąbkami, albo innymi wymyślonymi przez twórców walutami, które można zakupić za gotówkę.

Co do prania pieniędzy, oczywiście występuje ono w kryptowalutach tak samo jak w każdej innej dziedzinie życia, która to umożliwia, podobnie jak oszustwa, ale to nie jest wina ani kryptowalut, ani tym bardziej NFT, a skala problemu jest rozdmuchana co pokazują… dane i analizy, na które wiele osób nie chce patrzeć. 

Nielegalna aktywność kryptowlautyWedług raportów Chainalysis zaledwie 0.15% aktywności w krytptowalutach jest powiązana z przestępczością, a najnowszy raport dotyczący NFT mówi, że w czwartym kwartale 2021 roku zaledwie 1.4 mln USD pochodziło z adresów powiązanych z przestępczą aktywnością.

Kolejnym argumentem podawanym przez graczy jest dodatkowa forma monetyzacji i wyciskania ze swoich fanów ile się da. Tutaj oczywiście należy zgodzić się z graczami. Wprowadzenie NFT do jakiejś już działającej gry zapewne oznaczałoby nową formę przychodu dla firmy i wydatku dla użytkowników. Aktualnie tworzone kolekcje właśnie temu służą. Dziś głównie pojawiają się kolekcjonerskie/pamiątkowe NFT, nie przedmioty, skórki i przemyślane integracje, które są projektowane do współdziałania z grą. Jest to jeden nielicznych argumentów, który jest zrozumiały i ma sens.

Ostatni problem to przekonanie graczy, o tym, że NFT nic nie wnoszą do rozgrywki, ale dodatkowo zmieniają gry w pracę. Odbierają im aspekt zabawy, a dodają niepotrzebne zachęty ekonomiczne, które mogą nawet psuć rozgrywkę.

Tutaj połowicznie można się zgodzić. Najczęstszym błędem w postrzeganiu NFT w grach jest to, że wszyscy traktują je, jak kolekcjonerskie małpy na OpenSea, a to nie jest i nigdy nie będzie to samo. Dodatkowo, wadliwość play-to-earn jest od dawna potwierdzona, a gry przyszłości nie będą wyglądać jak Axie Infinity.

Każda integracja NFT będzie zależeć od producenta gry. Można to zrobić źle, albo dobrze. Gorzej zaprojektowane tokeny niezamienne będą miały duże aspekty spekulacji i będą kosztować krocie, ale takie gry nigdy nie osiągną sukcesu lub zrobią to krótkoterminowo. Play-to-earn jest wadliwy już z samej nazwy i choć świetnie sprawdza się w hossie i pomógł rozwinąć się pomysłowi NFT w grach, nie ma żadnej przyszłości.

Play-and-earn, czyli zarabianie jako dodatek lub zmiana ekonomicznego modelu gry, czy chociażby turniejów in-game jest za to czymś, do czego powinni dążyć twórcy.

Kim będą Ci twórcy? 

Aktualnie to nowe studia typowo pracujące nad grami blockchain oraz zapewne mniejsze firmy, które zaryzykują. To oni będą decydować o tym, czy ten pomysł się uda. Reszta podąży za sukcesem lub porzuci pomysł po porażce. 

Istotne jest także, aby wiedzieć co o tej przyszłości myślą inwestorzy. Animoca Brands skupiająca się na rozwoju tylko gier NFT i inwestycjach w ten sektor właśnie zebrała 75 mln USD przy wyższej wycenie niż rok temu. Przypomnijmy, znajdujemy się w bessie po spadkach 90% i więcej oraz niekorzystnym "makro", a wycena firmy typowo skupiającej się na kryptowalutach i grach NFT wzrosła do niemal 6 mld USD…

Wydaje mi się, że w tej całej niechęci jest też aspekt “osobisty”. Kryptowaluty Proof of Work, w szczególności Ethereum, są odpowiedzialne za wzrost cen kart graficznych i ograniczonej dostępności w ostatnich latach i myślę, że gracze to pamiętają, a niechęć do NFT jest podyktowana niechęcią do górników.

No dobrze, ale co w takim razie NFT dają graczom i producentom? Jak powinny wyglądać takie produkcje i dlaczego nie tak jak wyobrażają sobie to gracze? O tym w części drugiej.

cz.2

Podsumowanie 

Wbrew temu co można wyczytać na portalach stwarzających wrażenie, że żaden producent nie chce NFT w grach, a pracownicy strajkują na samo słowo “token”, wiele firm już dziś mocno angażuje się w ten rynek, a jeszcze więcej bada jego możliwości.

Nawet aktualni przeciwnicy banujący wykorzystywanie NFT i nieprzepadający za tym pomysłem bacznie przyglądają się postępom i rozwojowi tego pomysłu, nie mówiąc jednoznacznie “Nie”. Tak naprawdę jedynymi, którzy stanowczo zaprzeczyli są małe studia, które mogłyby na tym pomyśle zyskać najwięcej...

Czy NFT w grach będą rewolucją? Patrząc po ilości produkowanych gier, cały czas rosnącą jakość i coraz więcej firm eksperymentujących z tokenami jest to możliwe, co nie znaczy, że za 5 lat każda gra będzie oparta o tokeny niezamienne i blockchain. 

Popularne