. . .

Co tak naprawdę oferują kryptowaluty?

Rafał avatar
Rafał   2024-01-22 18:58

Kryptowaluty istnieją już wiele lat, ale ich realna oferta często nadal jest nierozumiana. Niektórzy twierdzą, że kryptowaluty to czysta spekulacja, inni mówią o braku wartości i piramidzie finansowej, a jeszcze inni o kolejnym etapie cyfryzacji. Ale czym tak naprawdę są kryptowaluty i co jest ich realną ofertą?

co oferują kryptowaluty

Nadal wiele osób kwestionuje sens istnienia i wiele kwestii działania kryptowalut. I jest to jak najbardziej w porządku. Kryptowalutom brakuje dobrej krytyki, od osób, które umieją wytykać realne wady i problemy, a nie są uprzedzone do wszystkiego, tylko dlatego, że nazywa się “krypto”, a więc wybierają sobie i manipulują tylko tymi danymi i informacjami, które im pasują.

Kwestionowanie sensu istnienia kryptowalut jest sprawą osobistom i można mieć tu różne opinie. Jednak wartość tego rynku istnieje i jest mierzalna. Tutaj z kolei można nie zgadzać się z ich aktualną wyceną rynkową. W końcu to “niezgadzanie się” z rynkiem jest podstawą inwestycji i spekulacji. Spierać można się o wiele, ale pojawiające się cały czas informacje o braku jakiejkolwiek fundamentalnej oferty kryptowalut nie są już zgodne z prawdą. Ona istnieje. I jest dość prosta do zrozumienia.

Ten tekst nie ma na celu analizować “realnej wartości” kryptowalut, a odpowiedzieć na dwa proste pytania:

  • Jaka jest realna, fundamentalna oferta kryptowalut?
  • Czym one w ogóle są i jak je klasyfikować?

Bardzo ważna informacja na start. W tym artykule, słowo “kryptowaluty” określa projekty L1, czyli łańcuchy bloków warstwy pierwszej, które są najważniejsze w świecie kryptowalut i stanowią bazę dla wszystkich innych pomysłów (tokeny, DeFi, NFT, RWA, itd.). Także warto mieć na uwadze, że nie mówimy tu o tokenomiach, tokenach i aplikacjach, tylko o łańcuchach bloków.

Druga ważna informacja. Artykuł nie stanowi porady inwestycyjnej, ani żadnej innej.

Blockspace

Wszyscy wiemy, że kryptowaluty tworzą bloki. Dla osób z obozu anty-krypto (czyli “bo nic nie produkują”) mogę napisać, że właśnie produkują bloki. Te bloki mają pewne właściwości, a projekty krypto oferują swoim “klientom” przestrzeń w tych blokach.

Przestrzeń w blokach, lub przestrzeń blokowa (z ang. blockspace) jest głównym produktem i fundamentalnie podstawową ofertą kryptowalut. Jest to zdolność łańcucha bloków do przechowywania, przetwarzania i finalizowania operacji.

Zazwyczaj dostępność przestrzeni blokowej jest ograniczona. Ma ona limity, na które składa się ilość operacji, jakie może przyjąć i przetworzyć oraz czas, w jakim zostaną one przetworzone.

Przestrzeń w blokach powinna wyróżniać się pewnymi kluczowymi cechami, które odróżniają ją od innych ofert tego typu. A takie oferty istnieją. Są to zwykłe bazy danych lub scentralizowane łańcuchy bloków.

Bazy danych oferują możliwości, które są bardzo podobne do tych oferowanych przez kryptowaluty. Możemy przechowywać w nich pewne informacje takie jak zdjęcia, saldo kont klientów banku, czy artykuł pod tytułem “Co tak naprawdę oferują kryptowaluty?” na dysku Google.

Jednak oferta kryptowalut znacznie różni się od oferty scentralizowanych baz danych.

Skoro wspomniałem, że zdecentralizowana przestrzeń blokowa nie może być “byle jaka”, to musi (a przynajmniej powinna) mieć określone właściwości, które składają się na jej wysoką jakość i odróżniają ją od zwykłych baz danych. Co świadczy o wysokiej jakości? 

Wysoka jakość przestrzeni blokowej

Kluczowymi cechami, jakie posiada przestrzeń w blokach kryptowalut o wysokiej jakości, są przede wszystkim bezpieczeństwo i decentralizacja. 

Bezpieczeństwo oznacza zarówno konsensus, czyli zasady rządzące daną siecią, za którymi podążają uczestnicy tworzący ją (węzły), jak i mechanizmy ekonomiczne znane jako Proof of Stake, Proof of Work, lub inne "Proof of...", które służą zwiększaniu odporności sieci na manipulacje i ataki oraz karaniu tych, którzy próbują oszukiwać.

Na bezpieczeństwo składa się także pełna weryfikowalność stanu sieci, którą można przeprowadzić samodzielnie i która jest stale wykonywana przez setki lub tysiące innych uczestników sieci. Jest to kluczowe w przypadku otwartych sieci, do których każdy może dołączyć, używać ich, weryfikować i brać udział w konsensusie.

Decentralizacja wyklucza kontrolę nad siecią jednej osoby/instytucji. Ta kontrola polega na wprowadzaniu dowolnych zmian w funkcjonowaniu kryptowaluty bez niczyjej wiedzy i zgody, cenzurowanie transakcji, czy choćby ingerencje w stan poszczególnych kont. 

Decentralizacja zwiększa zaufanie, a raczej ogranicza występowanie zaufania. Wszystko jest jasno określone w zasadach i kodzie danego projektu, a algorytmy czuwające nad tym sprawiają, że użytkownicy mają pewność poprawności danych i braku ingerencji w nie (dzięki wykorzystaniu kryptografii).

Poza tym, istotnym czynnikiem jest także wielokrotne powielenie wszystkich informacji, dzięki czemu mamy pewność, że dane nie znikną nagle i nie będziemy w stanie ich odzyskać. 

Żywotność także jest bardzo ważna i jest składnikiem wysokiej decentralizacji (oraz braku błędów w działaniu). Takie określenie oznacza stały, nieprzerwany dostęp do możliwości wykorzystania oferowanej przestrzeni blokowej, nawet gdy część sieci jest niedostępna, np. ma problemy techniczne. Jest to bardzo ważny aspekt działania, ponieważ przestrzeń blokowa często ma to do siebie, że jest towarem (uuu, użył słowa “towar”), na który zapotrzebowanie występuje “tu i teraz”. 

Jeśli planuję wykonać transakcje, to chcę, a czasem wręcz muszę, wykonać ją w tym momencie, którym wysyłam ją do sieci. Nie jutro, za kilka godzin, czy za tydzień. Dobrym przykładem jest tu np. wybicie jakiegoś NFT, które jest oczekiwanym wydarzeniem i liczy się kto będzie szybszy lub możliwość udziału jest ograniczona czasowo. 

Jeszcze lepszym jest MEV, czyli Maximal Extracted Value, opisane nieco szerzej w tym artykule. MEV to właściwie osobny model biznesowy, który wykorzystuje działanie kryptowalut, arbitraż oraz oczywiście przestrzeń blokową do zarabiania.

Te dwie kluczowe cechy i wszystko, co z nich wynika, sprawiają, że kryptowaluty znacznie różnią się swoją ofertą od baz danych, firm, a nawet funkcjonowania banków i walut. 

Oczywiście do tych cech można dodać kolejne, jak ochronę danych dzięki pseudoanonimowości, pełną przejrzystość i weryfikowalność, tożsamość on-chain i jej możliwości, interoperacyjność i wiele więcej. 

Podaż i popyt

Kryptowaluty są w zasadzie bazami danych o wspomnianych wyjątkowych właściwościach, które przechowują kluczowe informacje o danej sieci. Tymi informacjami są stany kont, kod smart kontraktów oraz ich stan i transakcje, które modyfikują stan, w jakim znajduje się sieć. Przejście z jednego stanu do drugiego wymaga nie tylko danych, ale także wykonywania obliczeń oraz komunikacji w całej zdecentralizowanej sieci.

Stan EthereumZobrazowanie przejścia między stanami. Grafika: https://takenobu-hs.github.io/downloads/ethereum_evm_illustrated.pdf

Każdy projekt może działać inaczej, ale większość oferuje ograniczoną liczbę miejsca w bloku oraz obliczeń, które mogą zostać wykonane w danym czasie. 

To ograniczenie jest nakładane, aby zapewnić, że wszystkie wcześniej wymienione kluczowe cechy są zachowane. Zbyt duże wymagania mogą ograniczać decentralizację, ze względu na fizyczne zapotrzebowanie na sprzęt oraz wysokiej jakości łączność Internetową. Zbyt niskie, ograniczają dostępność przestrzeni blokowej i zwiększają koszty. Wraz z rozwojem sprzętu i dostępności do technologii, wymagania mogą jednak rosnąć, zachowując kluczowe wartości.

Za korzystanie z przestrzeni blokowej użytkownicy płacą w walucie, jaka jest akceptowana przez daną sieć. Zazwyczaj jest to natywna jednostka wymiany, stworzona na potrzeby danego projektu - “kryptowaluta”. 

Każdy użytkownik chcący korzystać z oferty kryptowalut, czyli dodać własną transakcję do bloku, musi zapłacić. 

Zasoby przestrzeni blokowej w niemal każdej sieci o wysokiej jakości są ograniczone, a więc przy wysokim wykorzystaniu następuje wzrost opłat lub czasu oczekiwania.

Mamy tutaj więc standardową relację popyt-podaż oraz klient-sprzedawca. Sprzedawcą jest łańcuch bloków, produktem przestrzeń w bloku, a klientem użytkownik zainteresowany nabyciem części (lub całości) tego miejsca. Popyt stanowi zapotrzebowanie na przestrzeń blokową, czyli po prostu chęć wykonywania dowolnych transakcji, a podaż to ilość dostępnej przestrzeni (danych, obliczeń, przepustowości). 

Klientami są nie tylko użytkownicy końcowi, ale też oczywiście aplikacje, które działają w danej sieci. Obowiązują je te same zasady. Aby wdrożyć kod, należy zapłacić tak samo jak w przypadku innych transakcji.  

Użytkownicy korzystający z aplikacji, płacą zawsze łańcuchowi za przetworzenie transakcji, czasem także dodatkowo danej aplikacji. Tutaj mechanizm jest już zależny od projektu. 

Oczywiście “płacą łańcuchowi” jest dużym uproszczeniem. Opłaty mogą być spalane w całości, wtedy mają pozytywny wpływ na ekonomiczne aspekty łańcucha, w części trafiać do węzłów, np. w formie napiwków lub w całości trafiać do węzła dodającego nowy blok transakcji. 

Z perspektywy kryptowaluty nie ma absolutnie żadnego znaczenia kto i za co płaci. Chcesz budować lub korzystać ze zdecentralizowanych finansów, gdzie każdy może być pożyczkodawcą lub wymieniać tokeny bez rejestracji na giełdach? Proszę bardzo, ale płać za transakcję, która to umożliwi. Chcesz handlować zdjęciami małpek? Oto transakcja do podpisania. 

Wykorzystanie przestrzeni blokowej i sama natura kryptowalut skupia się oczywiście na finansach. Przesyłaniu tokenów, tworzeniu nowych i zakupach jednego tokena, aby sprzedać go drożej, a następnie szukaniu następnego. Nie jest to całość aktywności, ale znaczna większość. Nic to jednak nie zmienia w fundamentalnym funkcjonowaniu kryptowalut i ich ofercie.

Wynik tego, co dany wpis do bazy danych projektu robi, nie ma znaczenia dla jego wartości i oferty. Liczy się to, czy są użytkownicy, którzy z tego korzystają i chcą płacić za transakcje.

Skala wykorzystania przestrzeni blokowej w 2023 roku

W 2023 roku “klienci” (to są klienci. Nie wiem po co te "") zapłacili za dostęp do bloków Bitcoina i Ethereum grubo ponad 3 mld USD. Ponad 780 mln USD w przypadku Bitcoina i 2.4 mld w przypadku Ethereum.  

Co prawda są to zdecydowanie dwa największe łańcuchy, ale warto też dodać, że 2023 rok był pod tym względem najsłabszy w ciągu ostatnich 3 lat w przypadku Ethereum, ale za to znacznie lepszy niż 2022 roku w przypadku Bitcoina. Nie zmienia to faktu, że mówimy o 3.2 mld USD, jakie użytkownicy zapłacili za korzystanie z tych sieci w ciągu jednego roku. Nikt ich nie zmuszał do wydania takiej kwoty. Zrobili to, ponieważ z jakiegoś powodu chcieli.

Ethereum i Bitcoin - wysokość opłat

W przypadku prostych sieci, takich jak Bitcoin, opłata służy głównie wynagrodzeniu górników, a rozmiary bloków są ograniczone nie przez ilość wymaganych obliczeń, a przez miejsce w bloku. Im więcej miejsca zajmie transakcja, tym jest droższa. W Ethereum opłata w dużej części jest spalana, a do walidatorów trafiają napiwki (choć tutaj należy też uwzględnić cały proces powstawania bloku wraz z ekosystemem MEV).

Natomiast sama przestrzeń blokowa jest podstawową ofertą tak samo w prostym Bitcoinie, jak i w Ethereum, Cardano, Polkadot, Cosmos Hub, itd. Różni się jedynie oferowanymi możliwościami wykorzystania, a także jakością.

Koszty produkcji i producenci bloków

O ile 3.2 mld USD rocznie wydane na opłaty wygląda całkiem nieźle, jak na coś bez wartości, nadal są to kwoty niewielkie w porównaniu do dużych firm. Nie są to też zyski, ani nawet dochody producentów (walidatorów, górników). Te zależą od nagród inflacyjnych oraz ceny sprzedaży.

Warto tu też jednak wspomnieć nieco o kosztach. W końcu produkcja przestrzeni blokowej nie jest darmowa. Niestety oszacowanie kosztów jest dość kłopotliwe.

Kto jest producentem? Zależnie od formy działania sieci i nazewnictwa, są nim górnicy lub walidatorzy, których koszty mogą się znacznie różnić w zależności od stosowanego sprzętu i kosztów energii elektrycznej.

Każdy z nich, to jednak nic innego jak komputer wykonujący określone operacje (węzeł), które na samym końcu kończą się tym samym - przejściem ze stanu A do B. Następuje ono po wykonaniu wszystkich operacji w danym bloku. Wykonaniu ich poprawnie, w odpowiedniej kolejności i zgodnie z zasadami sieci oraz przesłaniu nowych informacji do innych komputerów w sieci. 

Co istotne nie każdy komputer dodaje nowe bloki, ale węzły, które ich nie dodają są równie ważne. Niepoprawnego bloku nie przyjmie tak samo inny górnik, jak i “zwykły” pełny węzeł, który weryfikuje ich poprawność (bezpieczeństwo i decentralizacja). Jednak dzięki zachętom oraz karom nie opłaca się nawet próbować oszukać.

Jakie są więc koszty produkcji? 

Oprzemy się tutaj na analizie CoinShares. W przypadku Bitcoina koszt produkcji jednego BTC (nie bloku) po zbliżającym się halvingu w kwietniu 2024 roku będzie wynosił dla różnych analizowanych górników, w przedziale od 27 tys. - 37 tys. USD.

bitcoin koszty produkcji 1 BTCGrafika: https://coinshares.com/research/2024-mining-report

Oczywiście największym kosztem stanowiącym około 70% całego wydatku, jest tutaj rachunek za prąd.

W przypadku sieci Proof of Stake, koszty produkcji są znacznie niższe, ponieważ nie wymagają takiego nakładu inwestycji w sprzęt i całą infrastrukturę oraz energię elektryczną. Nadal jednak są. Dotyczą sprzętu i inwestycji w token. Np. w Ethereum znaczną część inwestycji stanowi zakup 32 ETH, nie sprzętu i jego utrzymania. Koszty "postawienia" węzła mogą wynieść około 1500-2000 USD + rachunek za prąd i Internet zależny od miejsca na świecie. Można też korzystać z AWS...

Innym ciekawym przykładem może być Solana. Koszty wynajęcia serwera mogą tu oscylować w granicy 350-500 USD miesięcznie. Własny sprzęt to wydatek kilku tys. USD. Do tego dochodzą koszty stałe w postaci około 1 SOL dziennie, wymaganego do głosowań na konsensus (odbywa się ono poprzez transakcje w sieci. ~1 SOL, to dziennie opłaty), a więc około 100 USD.

Jednak koszty ponoszą nie tylko węzły sieci, ale też cała sieć. Tymi kosztami są zachęty w postaci dodawania nowych jednostek walutowych danej sieci, w ramach nagród dla uczestników. Nazywane są inflacją.

Inflacja to koszty, jakie ponoszą wszyscy “akcjonariusze” sieci, którzy nie biorą udziału w walidacji/kopaniu (bezpośrednio lub pośrednio poprzez delegację). W przypadku Ethereum jest to około 1850 ETH co blok (nie jest to wartość stała), a więc około 4.5 mln USD co 12 sekund (przy cenie 2450 USD). Mimo to, ze względu na spalanie większości opłat i ogromny popyt, przy wysokiej cenie, ETH jest deflacyjny, a więc posiadacze głównej waluty sieci Ethereum nie ponoszą kosztów, a nawet zyskują.

Inne sieci oferują inflację na poziomie 5, 10, a nawet więcej procent rocznie. Inflacja ma na celu zapewnienie kluczowych cech wysokiej jakości przestrzeni blokowej oraz adopcji rozwiązania, ale w długim terminie musi dążyć do równowagi z opłatami lub niwelowaniu inflacji do bardzo niskich wartości.

Kryptowaluty świadczą usługi, a przestrzeń blokowa jest towarem?

Bardzo ciekawe jest udzielenie odpowiedzi na pytanie czym tak właściwie są kryptowaluty (przypominam ZDECENTRALIZOWANE ŁAŃCUCHY BLOKÓW) i do jakiej kategorii “świata Web2” możemy je zaklasyfikować. 

Niektórzy twierdzą, że przestrzeń blokowa jest towarem, takim jak każdy inny, np. ropa. Choć to porównanie na pierwszy rzut oka jest niezbyt trafione, jest tutaj więcej czynników wspólnych  niż się wydaje.

Oczywiście paliwo spełnia inną funkcję w samochodach, ale Ethereum nie bez powodu nazwało jednostkę do wyliczenia opłaty “Gas”. “Gas” to właśnie paliwo, ale nie zasila pojazdu, czy maszyny (a przynajmniej nie bezpośrednio), ale służy to pokrycia opłaty za wykonanie obliczeń. Fizycznych obliczeń wykonywanych na komputerach w sieci, które wykorzystują pamięć, procesor, przepustowość swojego Internetu i prąd do zasilenia wszystkich podzespołów. 

Gas, czy jakkolwiek inaczej nazwana jednostka, jest wirtualną miarą wykonania realnych obliczeń przez komputery w sieci. 

W przypadku platform smart kontraktów takich jak Ethereum to ilość wykorzystanych zasobów komputerowych ogranicza ilości przestrzeni blokowej.

Opłata służy nie tylko wynagrodzeniu węzłów, ale też ochronie przed spamem i nadmiernie pracochłonnymi procesami, takimi jak nieskończone pętle obliczeniowe lub dodanie zbyt dużej liczby danych. Opłaty ograniczają to co można, a czego nie, właśnie ustanawiając wysoki próg cen. Dobrym przykładem może być tu skupione na danych Arweave. Limit danych, jakie 1 blok tego projektu może przyjąć jest tak ogromny, że można go teoretycznie nazwać nieograniczonym, ale praktycznie, wysokość opłaty ogranicza to, ile danych warto i realnie da się tam przesłać.

co to arweave

Kryptowaluty można także zaliczyć do działu usług. Świadczą usługi przetwarzania i przechowywania danych. Oczywiście robią to w sposób wyjątkowy, ponieważ za pomocą zdecentralizowanej sieci, zachowującej swoje kluczowe właściwości, wyróżniające je od rozwiązań scentralizowanych. Często robią to też taniej, ponieważ nie występuje tu monopol, a stała konkurencja i stałe zachęty, które mogą w krótkim terminie obniżać ceny. Np. Filecoin (i wiele innych rozwiązań) jest znacznie tańszy niż Amazon, czy Dropbox.

Oba te terminy (towar i usługa) opisują poniekąd to, co robią i dostarczają kryptowaluty. Ograniczona przestrzeń blokowa, może być uznana za towar deficytowy, zwłaszcza w przypadku tej realnie wykorzystywanej przestrzeni… Dodawanie danych do sieci charakteryzującej się konkretnymi właściwościami (jakość), które mogą być dowolnymi operacjami, to usługi, jakie świadczą kryptowaluty. 

Ja jednak wolę po prostu nazywać kryptowaluty tym czym są - kryptowalutami.

Zwiększamy podaż kosztem jakości?

Dzisiaj przestrzeń blokowa jest coraz bardziej dostępna, ale wiele rozwiązań oferuje niższą jakość kosztem wysokiej dostępności.

Oczywiście niższa jakość nie oznacza niskiej ani tym bardziej żadnej, ale nie da się ukryć, że bezpieczeństwo i decentralizacja wielu projektów znacznie się od siebie różni.

W świecie nie tylko wielołańcuchowym, ale też interoperacyjnym, gdzie sieci komunikują się ze sobą, niska jakość miesza się z wysoką, a o całej jakości często świadczyć może najsłabsze ogniwo.

Wiele łańcuchów o różnych właściwościach nie powinno być docelową formą istnienia kryptowalut, chyba że wszystkie będą o bardzo zbliżonej i bardzo wysokiej jakości.

Warto też wspomnieć, że dzisiaj zaledwie 2 projekty są wykorzystywane w pełni. Jest to Bitcoin i Ethereum. 

Cała reszta, nie zbliża się nawet do swojego potencjału przetwarzania operacji, a więc większość przestrzeni jest bezużyteczna. Nie ma na nią popytu, a mimo to jest produkowana w stałych odstępach czasu.

Tutaj do głosu dochodzi “elastyczność”. W momencie wzmożonej aktywności łańcuch powinien się skalować, a w momentach niższej nie marnotrawić zasobów, oczywiście zachowując wysoką jakość. 

Dziś żaden projekt nie robi obu tych rzeczy dobrze. Nawet jeśli jest dobrze zaprojektowany, to jest niewykorzystywany, a jeśli jest wykorzystywany ze względu na swoją jakość i renomę, to ma problemy ze skalowaniem, przez co doświadczenie użytkowników staje się gorsze - rosną koszty lub czas przetworzenia transakcji wydłuża się.

Podsumowanie

Podstawową ofertą kryptowalut od początków ich istnienia było oferowanie przestrzeni w blokach. Projekty sprzedają ją podmiotom zainteresowanych jej nabyciem. W tej kwestii działa to dokładnie tak, jak każdy inny biznes. Ale podstawowa oferta kryptowalut to nie sama przestrzeń blokowa, a przestrzeń blokowa o konkretnych cechach, które odróżniają kryptowaluty od standardowych baz danych.

Jedną z tych ofert może być zdecentralizowana cyfrowa waluta, będąca niezależna od jednej instytucja, dająca pełne prawo do jej przesyłania tylko właścicielom, zabezpieczona matematyką i ogromną mocą obliczeniową, posiadająca określone w kodzie wartości, takie jak maksymalna podaż i inflacja - bitcoin.

Aby zachować swoje kluczowe cechy kryptowaluty muszą przyjąć inne modele biznesowe oparte na zachętach i karach. Zyski z opłat nie zawsze są jedynymi dochodami, a same opłaty nie są jedynym wykorzystaniem ich natywnych walut.

Zaliczanie kryptowalut do towarów lub usług może mieć sens pod pewnymi względami, ale decentralizacja, stosowanie konsensusów i przede wszystkim działanie oparte jednak o świat wirtualny oraz ilość innych niuansów sprawia, że lepiej po prostu nazywać je tym, czym są - kryptowalutami. 

O wartości kryptowalut nie świadczy czyjąś niechęć (lub chęć) do tego rynku. Świadczy o niej liczba użytkowników, zapewniane usługi i możliwości, odmienność od alternatywnych ofert, potencjał, schemat działania, postrzeganie przez rynek i inne zalety, ale także wady, które występują i na tę wartość wpływają negatywnie. 

Realna oferta i wartość kryptowalut istnieje, nie musi się każdemu podobać, może nie być tak wysoka jak wycenia ją dziś rynek, ale zaprzeczanie jej istnieniu w 2024 roku, jest co najmniej dziwne.

 

Popularne