. . .

Bitcoin w Salwadorze - czy Vitalik Buterin ma rację?

Rafał   2021-10-10 09:47

7 września 2021 roku Salwador jako pierwszy kraj na świecie ustanowił Bitcoin jako prawny środek płatniczy. Historyczne wydarzenie nie przez wszystkich jest uważane nie tylko za dobre posunięcie, ale nawet za całkowicie sprzeczne z naturą BTC i tym, co ma reprezentować. Czy słusznie?

BTC płatności Salwador

Prawie dokładnie miesiąc po ustanowieniu BTC jako waluty Salwadoru Vitalik Buterin, twórca Ethereum, wypowiedział się o tym bardzo negatywnie. Pod jednym z tematów na ten temat napisał:

Obowiązek akceptowania przez firmy określonej kryptowaluty jest sprzeczny z ideałami wolności, które mają być tak ważne dla przestrzeni kryptowalut. Co więcej, ta taktyka wpychania BTC milionom ludzi w Salwadorze w tym samym czasie właściwie bez próby wcześniejszej edukacji jest lekkomyślna i grozi zhakowaniem lub oszukaniem dużej liczby niewinnych ludzi. Wstyd wszystkim (ok, dobrze, wezmę główne osoby odpowiedzialne: wstyd maksymalistom Bitcoina), którzy bezkrytycznie go chwalą 

W samej końcówce swojej wypowiedzi Vitalik ma na myśli chwalenie prezydenta Salwadoru. W tym artykule nie będziemy się skupiać nad tym, jakim Nayib Bukele jest człowiekiem i prezydentem, czy jest dyktatorem, bo nie o to tutaj chodzi, choć twórca oryginalnego tematu na Reddit stwierdził:

Działania pana Bukele będą w jakiś sposób powiązane z kryptowalutami i na pewno przyniosłoby to złe imię krypto i społeczności

W tym cytacie chodzi o oskarżenie prezydenta o bycie dyktatorem, czy domniemane wynajmowanie przez niego gangów.

Jak już wspomniałem ocena prezydentury pana Bukele nie jest tematem naszego artykułu, w którym skupimy się na przeanalizowaniu tego co właściwie oznacza wprowadzenie BTC jako prawnego środka płatniczego w Salwadorze i czy Vitalik ma trochę racji w tym co mówi.

Co to jest prawny środek płatniczy?

Ustanowienie Bitcoina jako prawnego środka płatniczego jest ogromnym wydarzeniem dla każdego, kto od lat śledzi i wierzy w BTC. Co to jednak oznacza?

Od 7 września 2021 roku Salwador posiada 2 waluty USD i BTC. W dużym skrócie oznacza to, że wszystkie płatności można pokrywać w BTC nieważne czy to za prąd, czy podatek dochodowy. Daje to mnóstwo korzyści firmom, które zarabiając, wydając lub trzymając BTC, nie muszą płacić podatków np. od zysków kapitałowych, ponieważ Bitcoin to po prostu zwykła waluta w tym kraju.

Bitcoin

Z drugiej strony w Salwadorze każda firma MUSI akceptować BTC i tutaj zaczęła się cała „drama”. Nie ważne czy jesteś ogromnym hotelem, czy małym sklepikiem, jeśli klient chce zapłacić w BTC, nie możesz mu odmówić.

Nie tylko Vitalik jest zdania, że zmuszanie ludzi do akceptowania jakby nie patrzeć niezrozumiałej przez wielu ludzi waluty, nie tylko niesie ze sobą ogromne ryzyko dla wielu osób, ale jest wręcz wbrew podstawowym ideą, które przyświecają Bitcoinowi.

Zmuszanie?

Każdy przedsiębiorca musi akceptować BTC, bo tak mówi prawo. Z tego powodu ludzie w Salwadorze wyszli na ulice, aby protestować. Nie dlatego, że w ogóle nikt nie chce i nie lubi BTC, ale dlatego, że ludzie nie chcieli być zmuszeni do jego akceptacji.

Jak mówi prawo Salwadoru:

Każdy podmiot gospodarczy musi zaakceptować Bitcoin jako zapłatę, gdy jest mu oferowany przez każdego, kto nabywa towar lub usługę

Z jednej strony każdy może powiedzieć, że tak to przecież wygląda. Polska zmusza nas do akceptowania PLN i sprzedawca musi przyjąć pieniądze i to niezależnie od nominału, jakim płacimy, nawet jeśli jest to „zemsta groszowa” za mandat, która nieraz już miała miejsce. Salwador podobnie postępuje w przypadku USD i BTC, jednak BTC to nie to samo co waluty fiat i nikt, zwłaszcza wspominani przez Vitalika maksymaliści, nie chce, aby był stawiany na równi z nimi. 

Trzeba jednak pamiętać, że firmy rządzą się innymi prawami i to wszędzie na świecie, jednak mieszkańcy Salwadoru nie muszą w ogóle przejmować się BTC i nikt ich do jego używania w żaden sposób nie zmusza, wręcz przeciwnie, są zachęcani darmowym BTC i zniżkami, co nie zmienia sytuacji przedsiębiorców, którzy, mimo że muszą akceptować BTC, nie muszą go trzymać, a od razu automatycznie mogą wymienić go na USD.

Inna idea

Odkąd dołączyłeś do kryptowalut słyszysz pewnie o zdecentralizowanej wizji świata. O Bitcoinie, który jest przejawem wolności finansowej. Pozwala każdemu niezależnie od narodowości, wiary i przekonań dołączyć do sieci i jej używać lub nawet zostać jej częścią kopiąc BTC, lub utrzymując własny węzeł. 

Wielokrotnie słyszeliśmy, że to właśnie BTC jest najlepszym i największym przejawem wolności i że pozwala osiągnąć niezależność finansową. Maksymaliści nie tylko szydzą i wyśmiewają inne projekty, ale trąbią na prawo i lewo, że to nie jest zdecentralizowane (chociaż nie wiedzą co oznacza decentralizacja), tamto ma VC, a taki i taki jest rozwijany przez jakiś zespół więc nie ma wolności. Jednak hasło „Bitcoin to wolność” może brzmieć dość dziwnie, gdy ludzie wbrew swojej woli są zmuszani do jego akceptacji w całym kraju.

Dodatkowo znaczna liczba osób w Salwadorze (już ponad 3 mln) korzysta z portfela Chivo, nie tylko dlatego, że dostali $30 za darmo, ale też dlatego, że jest to dla nich najtańsza i najłatwiejsza opcja, zwłaszcza dla tych, którzy w ogóle nie słyszeli o BTC. 

Nie mogę tego potwierdzić na 100%, ale z wielu informacji, które znalazłem wynika, że jest to całkowicie kontrolowana przez rząd aplikacja i w każdej chwili może np. zawiesić możliwość płatności. Co więcej, podobno Chivo używa zwykłego procesora płatności, który to dopiero używa Lightning Network, ale nie śledzi transakcji użytkowników 1:1. Aplikacja wymaga też przejścia KYC (co zrozumiałe, w końcu dają $30) dlatego sam nie mam zamiaru jej ściągać, aby ją sprawdzić (wybaczcie) jednak oglądając proces rejestracji na YouTube nigdzie nie została pokazana fraza seed, ani informacja o niej, a to jest dość jasny sygnał co do tego czym ten portfel jest, nigdzie też nie znalazłem odpowiedzi na to, czy ta fraza jest, czy jej nie ma, a pytania były zadawane przez wielu... 

Nie chodzi tu o to, że wszystko nagle jest złe i podejrzane. Nadal każdy może posiadać własny portfel BTC i używać go do płatności w sklepach, a aplikacja Chivo jest najprawdopodobniej zwykłą aplikacją bankową, która po prostu pozwala używać BTC, ale zdecentralizowana raczej nie jest. Jednak tutaj dochodzimy do kolejnego punktu wypowiedzi Vitalika, braku edukacji.

Co to Bitcoin?

Większość Salwadorczyków pewnie nigdy nie słyszała o BTC, a nagle muszą go zaakceptować w swoich sklepach, salonach kosmetycznych, kwiaciarniach i wszędzie indziej.

Wielu mieszkańców nie tylko protestowała, ale i w wielu ankietach opowiadała się przeciwko Bitcoinowi. 

Być może jednym z powodów tych protestów jest właśnie brak wiedzy czym w ogóle Bitcoin jest. Jak więc chcemy zmuszać ludzi do używania czegoś, czego kompletnie nie rozumieją i dlaczego chcemy ich do tego zmuszać, zwłaszcza gdy w grę wchodzi przecież waluta wolności i niezależności?

cotobtc

Zaakceptowanie BTC jako prawnego środka płatniczego niesie ze sobą takie pytania i może lepszym wyjściem było uczynić z Bitcoina coś na wzór środka płatniczego, ale bez zmuszania wszystkich ludzi do jego akceptacji, bo do używania BTC nikt nikogo nie powinien zmuszać, a zachęcać i uświadamiać.

Inne pytanie brzmi co się stanie z tą rosnącą w niesamowitym tempie aplikacją Chivo, gdy wszyscy uprawnieni odbiorą już airdrop i go wydadzą? Według badań 70% mieszkańców tego kraju nie ma nawet konta bankowego. Aplikacja taka jak Chivo jest dla nich pomocna właśnie jako konto, a dodatkowo mogą zarobić $30. Być może ten wzrost jest podyktowany tylko i wyłącznie chęcią wydania trzech dych i łatwego dostępu do mobilnej bankowości, nie Bitcoinem.

Dobre strony

Oczywiście są też bardzo dobre strony tego co się stało w Salwadorze. Nie tylko darmowa kasa, choć Salwador aż tak biedny nie jest, średnia pensja według cenynaswiecie.pl wynosi tam około 1660 zł, a ceny, mimo że niższe w Polsce nie są małe więc te $30 nie zmieni niczyjego życia.

Plusami są np. dość spora zniżka na paliwo jeśli płacisz za pomocą BTC z aplikacji Chivo. No właśnie, z komunikatu wynika, że nie BTC, ale BTC z tej aplikacji, co nie zmienia faktu, że nadal to jest plus. Wspomniany wcześniej brak podatków dla firm od zysków kapitałowych z BTC są kolejnymi bonusami. No i oczywiście światowy rozgłos, co może nieść za sobą wzrost turystyki i przychodów kraju, bo bogatsi Bitcoinersi mogą polecieć do Salwadoru tylko po to, żeby wydawać tam BTC, robić wywiady, testy itd.

Nie mówiąc już o firmach z branży kryptowalut, które są dość bogate i mogą tam znaleźć znacznie lepsze warunki do działalności, podobnie jak firmy zajmujące się kopaniem BTC, a to może nieść ze sobą nowe miejsca pracy i wzrost gospodarczy.

Wpływ prezydenta i maksów?

prezydent salwadoruOffice of U.S. Commerce Secretary, Public domain, via Wikimedia Commons

Powtórzę po raz kolejny, nie oceniamy jego polityki i jego jako człowieka, ale jeśli naprawdę okaże się, że coś jest na rzeczy i zostanie okrzyknięty dyktatorem (sam się okrzyknął „najfajniejszym dyktatorem świata”) i wyjdą na jaw jego różne „brudy”, znów dostarczy to przeciwnikom Bitcoina świetnych argumentów jak to nie tylko służy on już przestępcom, hakerom i terrorystom, ale także dyktatorom i co tam się jeszcze ewentualnie okaże.

Moje zdanie o maksymalistach jest od zawsze takie samo. Są to ludzie, którzy są skłonni do wszystkiego byle ich ukochana kryptowaluta osiągnęła największą akceptację i aby ich „torby” zostały napełnione. Tacy ludzie nie rozumieją, że kryptowaluty jako branża celuje w coś więcej niż tylko „store of value” i system płatności, brak zrozumienia i wręcz wyznawanie jednej krypto, to tylko wierzchołek. Nie chodzi tu tylko o maksymalistów BTC, ale o wszystkich, nieważne czy ETH, czy ADA,  czy XRP. Maksymalista zawsze powie, że tylko X jest najlepszy, a reszta to syf, oszustwo i coś tam. 

Jednak akurat w tym przypadku nie widzę żadnej ich „winy” w tym, że wspierają coś, o czym marzyli całe życie, o prawdziwej adopcji BTC, która dzieje się na ich oczach, bo chyba nie wierzymy, że wpłynęli na decyzję prezydenta tego kraju o wprowadzeniu Bitcoina jako prawnego środka płatnieczego? 

Ale czy zmuszanie do akceptacji BTC to wina Bitcoina?

Każdy kij ma dwa końce i ten Salwadorski również, jednak Vitalik tylko w części ma rację, bo to nie jest wina ani Bitcoina, ani jego posiadaczy, a nienajlepszego podejścia do wprowadzenia go. 

Zmuszanie ludzi do jego akceptacji nie jest w zgodzie z jego fundamentami, tak to prawda, co nie zmienia faktu, że to nie Bitcoin do tego doprowadził, a państwo. To Salwador, a raczej prezydent tego kraju stwierdził, że BTC nadaje się na walutę kraju i chce to zrobić. Może dostrzegł w Bitcoinie coś, co widzi mnóstwo innych osób, a może po prostu chciał uzyskać rozgłos, bo trzeba przyznać, że wszystko odbyło się bardzo szybko i nie wiem, czy w latach wcześniejszych Nayib Bukele wypowiadał się przychylnie na temat BTC. 

W Bitcoinie nic się jednak nie zmieniło. Nadal górnicy kopią na całym świecie, nadal węzły weryfikują poprawność bloków i nadal do Bitcoina można dołączyć używając dowolnego portfela niepowierniczego, niekoniecznie kontrolowanego przez rząd Salwadoru Chivo (o ile kontrolowany jest).

Akceptacja Bitcoina jako waluty Salwadoru jedynie pokazuje, że ktoś „u władzy” dostrzegł to co wiele innych osób i może w niezbyt optymalny i przemyślany sposób wprowadził to w życie. Inne kraje mogą zaakceptować BTC, lub inne kryptowaluty w taki czy inny sposób i ewentualne złe podejście nie będzie winą kryptowalut, a osób, które podejmują decyzję o ich wprowadzeniu.

Jeśli ktoś twierdzi, że to, co się wydarzyło w Salwadorze, czyli „zmuszanie” jest winą Bitcoina, może stanąć w szeregu z tymi, którzy mówią, że Bitcoin jest zły, bo używają go przestępcy… Bitcoin jest otwartą siecią i każdy może go używać, wprowadzać i robić co chce.

I nie oszukujmy się, Salwador jest jednym, ogromnym eksperymentem. Ten eksperyment na razie wydaje się sprawdzać i choć minął dopiero miesiąc, 3 mln użytkowników aplikacji stworzonej przez rząd tego kraju ze względu na nowe prawo mówi samo za siebie. O ile nie wszyscy będą używać BTC, to fajnie mieć taką opcję i nie płacić 3 podatków z jednej transakcji... A koszty przedsiębiorców wcale nie są wysokie, bo portfel BTC jest przecież darmowy, a telefon każdy z nich posiada. Może gdyby ktoś ich wcześniej uświadomił i wytłumaczył czym jest Bitcoin i co może oznaczać dla ich biznesu i ich kraju, nie protestowaliby, a nawet doszli do wniosku, że daje im dostęp do nowej, bardzo bogatej grupy klientów. 

Oczywiście nie wiemy co przyniesie przyszłość i jak to będzie wyglądać w długim terminie. Jeśli Salwador zacznie się rozwijać, możemy spodziewać się kolejnych krajów wprowadzających BTC w taki czy inny sposób, jeśli coś nie wyjdzie będzie to spory cios dla Bitcoina.

A jakie wy macie zdanie na ten temat? Vitalik ma trochę racji? A może całkiem się myli? Zapraszam na Twitter do dyskusji:

Daj follow i hejt... to znaczy, dyskutuj.

Popularne