. . .

Kryptowaluty to oszustwo... warte 2.5 biliona dolarów

Rafał   2021-10-09 06:18

Kapitalizacja rynkowa kryptowalut zbliża się do po raz kolejny do 2.5 biliona dolarów. Tak, to nie literówka, 2 biliony 500 miliardów dolarów, prawie 10 bilionów złotych. Tylko w tym roku dziesiątki miliardów zostały zainwestowane przez banki, fundusze, partnerstwa czołowych firm rynku z zespołami NBA, całymi ligami, e-sportem, dołączyła VISA i Mastercard, rozwój NFT, na które otwierają się takie potęgi rozrywki jak MARVEL... a ludzie nadal myślą, że to oszustwo.

czy bitcoin to oszustwo

Wiecie ile to jest 10 bilionów złotych? Według Forbesa 100 najbogatszych Polaków dysponuje majątkiem o wartości 210 miliardów złotych, czyli 50 razy mniejszym niż kapitalizacja krypto. W Polsce, w obiegu znajduje się ponad 340 miliardów złotych w gotówce, a PKB Polski wynosi 600 miliardów USD, czyli nada ponad 4 razy mniej. 

Ile razy jeszcze usłyszymy zdanie „kryptowaluty to oszustwo”, „Bitcoin służy tylko przestępcom” i kilka innych absurdów wypowiadanych przez osoby, które nie mają pojęcia, o czym mówią? Ile razy NFT zostaną wyśmiane, zanim ludzie zrozumieją jaką potęgą są tokeny niezamienne i ile branż mogą zrewolucjonizować? I nie, nie są to tylko obrazki, które możesz zapisać klikając prawym... Jaka kapitalizacja będzie wystarczająca, abyśmy przeszli od „oszustwa” do „alternatywy” dla inwestycji, albo po prostu nowego rynku w rozumieniu większości ludzi?

Bitcoin jest coraz częściej postrzegany przez ludzi i firmy jako alternatywa dla inwestycji, ale nadal, zwłaszcza starsze pokolenie, kwestionuje sens istnienia aktywów cyfrowych. O ile ostrzeganie przed możliwymi wahaniami cen, które po prostu są częścią tego rynku lub wybór innych form inwestycji jest jak najbardziej w porządku, w końcu nie wszyscy musimy lubić, rozumieć i akceptować to samo, tak nazywanie kryptowalut oszustwem jest coraz częściej wykazem nie tyle braku wiedzy, a głupoty, no bo jak wytłumaczysz, że rynek o wartości 2.5 biliona dolarów jest jedną wielką ściemą?

btc

$2.5 biliona to wartość samego rynku aktywów cyfrowych, a gdzie cała infrastruktura i firmy, które działają w obrębie tego rynku? Tylko jedna giełda kryptowalut jest notowana na… giełdzie i jest to Coinbase. Tylko ta jedna firma jest wyceniana na 65 miliardów dolarów, a gdzie inne związane z kryptowalutami? Ile tak naprawdę wart jest ten rynek? W lipcu Opensea zostało wycenione przez inwestorów na 1.5 miliarda dolarów, a firma odpowiedzialna za grę NFT Sorare zebrała 680 milionów co wyceniło ją na ponad 4 miliardy.

Jak tak ogromny rynek można nadal nazywać oszustwem, przekrętem, piramidą?

Jeszcze kilka lat temu, nawet podczas hossy 2017, spokojnie można było zrozumieć sceptyków. W końcu to był pierwszy tak ogromny wzrost nie tylko na Bitcoinie, ale na całym rynku, a późniejsze ogromne spadki mogły tylko utwierdzić przeciwników kryptowalut w przekonaniu. Jak jednak wytłumaczyć to co się dzieje teraz i to, na jaką skalę się dzieje?

Jedna grafika znaleziona na Twitterze świetnie podsumowuje kolejne fazy Bitcoina. Najpierw ludzie mówili, że nikt tego nie używa, później, że tylko przestępcy, następnie, że mało osób go używa, tylko jedna firma, tylko jeden kraj, a za kilka lat będą mówić, że używa go tylko jedna planeta… 

czy Bitcoin to scamźródło: znalezione na Twitterze

Starość nie radość

Największe grono przeciwników mówiących o tym, że kryptowaluty używane są tylko do prania pieniędzy, przestępstw i innych nielegalnych aktywności to starsi ludzie. Ci, którzy nie bez powodu nie rozumieją kryptowalut. Nie rozumieją ich tak samo jak nie rozumieli i pewnie nadal nie rozumieją Internetu. Nie wiem, czy wiecie, ale Internet też był uważany za „wytwór szatana”. Nic tylko pornosy i przestępcy. 

Niestety kryptowaluty znajdują się teraz w podobnej fazie. Starsi ludzie, którzy ledwo ogarniają smartfona, a komputer służy im tylko do otwarcia FB i przeglądarki (oby, chociaż tyle) wypowiadają się na ten temat i często ich zdanie ma niestety jakieś większe znaczenie, bo są np. politykami, którzy decydują o tym co legalne, a co nie. Oni wypowiadają się na temat technologii i wprowadzają przepisy, które mają ją zdusić. Nie wszędzie i nie zawsze, ale nadal zbyt często.

Ich problemem jest jednak to, że jest już trochę za późno…

Ghandi

Cytat Ghandhiego jest jednym z najlepiej opisujących sytuację, z którą zmagamy się i z którą będziemy się zmagać jeszcze przez jakiś czas, może nawet kolejne kilka lat. 

Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz

Najpierw wszyscy zignorowaliśmy Bitcoina. Później „Bitcoinersi” i „kryptowaluciarze” byli uznawani za nerdów, bez „prawdziwych” pieniędzy, którzy chcą obalić system. Teraz weszliśmy w etap walki. Walki, która potrwa i nie będzie przyjemna. Kraje takie jak Chiny dość jasno wypowiadają się na temat BTC i nie bez powodu go nie lubią, w końcu jest to pewien przejaw wolności finansowej.

Banki nie chcą kryptowalut nie tylko ze względu na DeFi, ale na pieniądze. Coś działającego bez nich? Bez pośrednika bankowego? Pewnie gdyby prowizja wpadała od każdej transakcji, to nie mieliby nic przeciwko. Co ciekawe, mimo że kryptowaluty są legalne i musicie płacić od nich podatki to spróbujcie założyć konto bankowe na firmę w jakikolwiek sposób związaną z krypto… 

Państwa nie chcą kryptowalut, bo nie podoba im się pomysł, że ludzie mogliby wydawać pieniądze bez ich wiedzy i przyzwolenia, bo chyba nie wiedzą, że istnieje znacznie lepszy niekontrolowany sposób płatności - gotówka. Podczas gdy bankom nie podoba się brak pieniędzy, państwom nie podoba się brak kontroli. To, że Bitcoina znacznie prościej namierzać niż gotówkę pominiemy, bo to wymaga poznania podstaw i rozumienia o czym się mówi, a większość krytyków kryptowalut nie ma na to ochoty.

Jest też środowisko!!!!

Oczywiście są też ekolodzy, którzy już w ogóle nie wiedzą, o czym mówią, ale widzą cyferki, że jakaś bezludna wyspa zużywa mniej energii niż ogólnoświatowa sieć warta bilion dolarów więc krzyczą o środowisku, nie patrząc na ilość energii odnawialnej używanej do kopania BTC i pozytywnego wpływu Bitcoina na rozwój technologii czystej energii, bo BTC zachęca do jej rozwoju w bardzo prosty sposób - kasą!

Nie wiem, czy wiecie, ale według mediów średnio przychylnych Bitcoinowi emituje on około 23 miliony ton metrycznych CO2 rocznie, według założeń bardziej negatywnych około 60 mln, a według tych najbardziej skrajnych nawet i 80 mln ton! Absurdalnie dużo, nie mam pojęcia czy te obliczenia biorą pod uwagę to, że ponad 40% energii używanej do kopania BTC pochodzi ze źródeł odnawialnych. Pewnie nie, ale załóżmy, że tak. Tak ogromna liczba robi wrażenie, Bitcoin dosłownie morduje planetę!

Tyle że nie. 

Słyszeliście kiedyś o samolotach? Tylko i wyłącznie latanie w 2019 roku wygenerowało… 915 milionów ton metrycznych CO2. To z kolei stanowi… 2.5% GLOBALNEJ emisji CO2. Choć dane dotyczące globalnej emisji są różne za 2019 rok, od 33 do nawet 43 mld. mld ton metrycznych, wypośrodkujmy i przyjmijmy, że jest to około 37 mld ton metrycznych CO2 rocznie.

Załóżmy, że emisja CO2 powodowana kopaniem BTC jest taka jak najbardziej skrajne założenie, czyli 80 milionów ton CO2 rocznie. Przy takim układzie Bitcoin odpowiadałby za 0.21% światowej emisji CO2… Jak widać ewidentnie to Bitcoin jest problemem! A to, że Bitcoin jest kopany za pomocą wulkanów w Salwadorze, a kolejne państwa i firmy wykorzystują coraz to nowe odnawialne źródła do kopania to już szczegół, który nie pasuje do negatywnej narracji więc przemilczmy go.

Nie mówię już, że "przewidywania" z lat wcześniejszych mówiły nawet o tym, że kopanie BTC będzie zużywało więcej energii niż reszta planety...na prawdę, w 2017 panikarze tak zakładali... 0.21%...

Trochę się rozpisałem, a to nie artykuł o wpływi BTC na środowisko, czy o zużyciu prądu przez Bitcoina, a o tym, że kryptowaluty to oszustwo.

Może trochę wyśmiewam, ale sam uważam, że o środowisko trzeba dbać, ale po pierwsze bez przesady, nie cofajmy się do lepianek i nie ograniczajmy do jedzenia trawy, a po drugie to nie BTC jest tutaj problemem.

Już za późno na zakazy?

Niestety na blokady, bany i zakazy wydaje się już trochę za późno. Możliwe, że 2018 i 2019 rok to był ostatni czas na zakończenie kryptowlaut, teraz gdy firmy posiadają Bitcoina, gdy największe korporacje coraz więcej inwestują w rozwój działów związanych z krypto, gdy państwo zaczyna akceptować BTC (oczywiście jak wiemy tylko jedno i małe) jest już za późno. Według badań kryptowaluty mają oprócz tych wszystkich instytucji ponad 200 milionów użytkowników. Aha no i działają w sieci peer-to-peer, więc powodzenia z zakazami… Oczywiście globalny ban na krypto skutecznie zabiłby tę branżę i zrzucił ją do podziemia, ale na taki światowy zakaz nic nie wskazuje.

Warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Pamiętacie tych młodych kryptowaluciarzy? Te wyśmiewane nerdy bez pieniędzy, stają się coraz bogatszymi ludźmi z coraz większymi wpływami, również na politykę. Regulacje? Tak, jak najbardziej. Zakazy? Już niemożliwe, oprócz krajów typu Chiny, czy Korea.

I nie chodzi o to, żeby każdy miał Bitcoina, kupował NFT i był zachwycony pomysłem, bo tak nigdy nie będzie. Złoto ma ugruntowaną pozycję na rynku, a ilu z was, waszych znajomych i rodziny posiada złoto? Pewnie niewielu, jednak nikt nie kwestionuje jego wartości, bo historycznie po prostu się sprawdza. Nikt nie kwestionuje akcji i obligacji. Nikt nie kwestionuje kont oszczędnościowych, które są największym scamem, jaki istnieje, ale kryptowaluty i DeFi? Scam, oszustwo i magiczne piniondze z komputera.

Czy przestępcy używają kryptowalut? Tak. Czy ludzie tracą pieniądze? Tak. Czy zdarzają się oszustwa i eksploity? Tak. Ale czy w „prawdziwym życiu” nikt nigdy nie został oszukany i okradziony? Czy to nóż jest zły, czy ludzie, którzy używają go do złych celów? No, ale jakoś nie słychać o zakazach sprzedaży noży kuchennych i ich złym wpływie na ludzi, gdy ktoś kogoś napadnie. Dziwne…

 

Popularne